CIEKAWOSTKI

Z ŻELAZNEJ W ŚWIAT, CZYLI TUŁACZE LOSY STANISŁAWA BERKA

Stanisław Berk urodził się 23 lipca 1911 r. w Żelaznej Prywatnej. W 1915 r. zachorował na ospę. Podczas I wojny światowej zmarła jego matka. W 1928 r. rozpoczął edukację w Szkole Rolniczej w Rudzie k. Przasnysza. W 1929 r. ożenił się. W 1934 r. został powołany do odbycia zasadniczej służby wojskowej w 67 pułku piechoty w Brodnicy. W 1937 r. wyjechał zarobkowo do Francji, skąd z kolei 10 grudnia tegoż roku wyruszył na wojnę domową do Hiszpanii. Walczył po stronie sił lewicowych przeciwko generałowi Franco.
Po zakończeniu wojny wrócił do Francji. Jednak epizod hiszpański zaszkodził mu, gdyż chciano go wydalić do Polski. Władze polskie wypowiadały się negatywnie o rodakach walczących w Hiszpanii i odmawiały im powrotu do ojczyzny. Spowodowało to, że Stanisław Berk postanowił wstąpić do francuskiej Legii Cudzoziemskiej. Podczas jego służby w Legii wybuchła II wojna światowa. Niebawem Francja wraz z Wielką Brytanią wypowiedziały Niemcom wojnę. Legionista Berk został wysłany do Algierii, gdzie tworzono oddziały do walki z wrogiem. Stamtąd statkiem jego oddział dopłynął do Bejrutu w Libanie.
Po kapitulacji Francji S. Berk uciekł z Legii i 1 lipca 1940 r. przedostał się do Palestyny, gdzie tworzono Wojsko Polskie. 1 października 1940 r. w ramach szkolenia strzeleckiego wyjechał do Egiptu skąd następnie został wysłany do Tobruku, gdzie toczono jedną z największych bitew II wojny światowej.
Z Libii S. Berk wrócił do Egiptu, a następnie do Palestyny, dokąd przybywało Wojsko Polskie z ZSRR. Następnie wraz z Armią gen. Władysława Andersa brał udział w walkach o włoskie wzgórze - Monte Cassino, gdzie znajdował się klasztor, w którym Niemcy urządzili twierdzę.
Po zaprzestaniu działań wojennych, jak większość żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie pozostał w Wielkiej Brytanii. Powrót do Polski w tym czasie mógł się zakończyć prześladowaniami. Komunistyczny rząd w kraju nie uznawał żołnierzy walczących na Zachodzie. Ci, którzy wracali do kraju trafiali do więzień, byli torturowani przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, traktowano ich jako szpiegów.
Stanisław Berk wrócił do Polski dopiero na początku lat 60-tych ubiegłego stulecia. Wtedy to zakończyła się jego światowa tułaczka trwająca ponad 20 lat.
Wojciech Łukaszewski
„…w maju zmienili nas Hindusi, a my przyjechaliśmy 35 od Kirkutu i 25 km od rzeki Tygrys. Czysta pustynia, gorąco, nie można oddychać ani spać, pot się leje, wody mało. Beczkowozy nie nadążają wozić [wody – przyp. W.Ł.]. Dali wtedy nam plandeki brezentowe, pasowały one na wóz. Jeździliśmy do rzeki, nalewaliśmy wodę i woziliśmy ją. W ten sposób starczało wody. Jak nalaliśmy wody do plandek do siedzieliśmy najpierw w rzece, następnie piliśmy ją i jedliśmy krążek soli, uzupełniając w ten sposób sól w organizmie, która wydalana była razem z potem. Ludzie mdleli z gorączki, jak nie pokropiliśmy namiotów wodą, nie mogliśmy spać. Tak było duszno, a w dzień jak wiatr zawiał to tak jakby odsunęło się fajerkę na kuchni, buchało tak ciepło […] Jak przyjechał do nas generał Sikorski to jeden po drugim padali, a sanitarki miały cały czas robotę i woziły do chłodni, a chłodnie to była betonowa podłoga z dachem słomianym. Miejsce te było polewane cały czas wodą i panował tam chłód.[…] a komary były takie straszne, że każdy miał muskiter, czyli uszyte firanki którymi przykrywano łóżka…”